Pliki Cookies zapewniają sprawne funkcjonowanie tego portalu, czasami umieszczane są na urządzeniu użytkownika. Ustawienia cookies można zmienić w przeglądarce. Więcej o przetwarzaniu danych w polityce prywatności. Prosimy o wyrażenie zgody na cookies.

Tak, zgadzam się
Nie teraz
Copernicus Center Press
KATALOG

Filmy

Z autografem

Biografie

Etyka

Filozofia ekonomii

Filozofia nauki

Filozofia prawa

Historia filozofii

Kognitywistyka

Kosmologia

Lingwistyka

Logika

Matematyka

Nauka i religia

Nauki ewolucyjne

Michał Heller

Zagadnienia Filozoficzne w Nauce

Wydania kieszonkowe
Seria Piąty Wymiar
Książki po przejściach
Seria Nauka i Religia

"Gruba Promocja"

W podróż z nauką

"W Tym Miesiącu Polecamy"

Gratka dla Książkomaniaka

Piękno się zdarza

2019 - 10 - 09 / 15:02
 
Profesor ornitologii z Yale Richard Prum już w dzieciństwie zwariował na punkcie ptaków. Tak że gdy skończył studia w tej dziedzinie, lubił zalec w gąszczu z lornetką i wypatrywać przedstawicieli jednego z 10 tys. gatunków wciąż obecnych na Ziemi. Niestraszne mu były błoto, insekty ni węże, których w tropikach było tyle samo, a może i więcej od ptactwa.
 

Prum oczywiście jest darwinistą, uznaje słuszność teorii doboru naturalnego, ale uznaje ją za niewystarczającą. Niezbędny jest jeszcze dobór płciowy, o którym również pisał Darwin, ale z czasem ta część jego koncepcji zeszła na margines. Prum wydobywa ją na pierwszy plan i po 40 latach zajmowania się ptakami stwierdza, że równie istotny jest dobór indywidualny, a rytuały godowe ptaków nie służą tylko demonstrowaniu jurności i zdrowia przez samce. Celem skomplikowanych tańców, stroszenia pstrokatego upierzenia, wznoszenia złożonych budowli (jak u altanników) jest uwiedzenie samicy przy wykorzystaniu jej słabości do piękna. Kryterium piękna jest istotnym czynnikiem w doborze płciowym wśród ptaków.

 

W swoich przekonaniach Prum lokuje się poza głównym nurtem biologii ewolucyjnej, co nie znaczy, że nie ma racji. Czemu bowiem służą owe ozdobne pióra i kunsztowne trele? Zmniejszają one znacznie szanse stosujących je gatunków wobec drapieżników, muszą być więc prawie tak ważne jak samo życie. Prum przedstawia te kwestie z erudycją, a zarazem niepokojąco – jakże to, więc i wśród wróbli rozgrywają się dramaty miłosne? I wśród dzięciołów zdarzają się Hamleci i Ofelie? Nie do takiej wizji natury przywykliśmy.

 

Następnie Prum przenosi swe rozważania na małpy człekokształtne i ludzi. W tym ostatnim przypadku udział piękna w rytuałach godowych to rzecz zwyczajna. Bale, na których panny prezentują się kawalerom, serenady śpiewane pod balkonem, kulturowe ornamenty zalotów i ślubów nikogo nie dziwią. A wszystko to ma ewolucyjny początek wśród rozświergotanej hałastry na gałęzi.

 

Marek Oramus - Plus Minus