Pliki Cookies zapewniają sprawne funkcjonowanie tego portalu, czasami umieszczane są na urządzeniu użytkownika. Ustawienia cookies można zmienić w przeglądarce. Więcej o przetwarzaniu danych w polityce prywatności. Prosimy o wyrażenie zgody na cookies.

Tak, zgadzam się
Nie teraz
Copernicus Center Press
KATALOG

Filmy

Z autografem

Biografie

Etyka

Filozofia ekonomii

Filozofia nauki

Filozofia prawa

Historia filozofii

Kognitywistyka

Kosmologia

Lingwistyka

Logika

Matematyka

Nauka i religia

Nauki ewolucyjne

Michał Heller

Zagadnienia Filozoficzne w Nauce

Wydania kieszonkowe
Seria Piąty Wymiar
Książki po przejściach
Seria Nauka i Religia

"Gruba Promocja"

W podróż z nauką

"W Tym Miesiącu Polecamy"

Gratka dla Książkomaniaka

Monogamiczny mózg? - "Charaktery"

2017 - 02 - 23 / 11:53

Duże mózgi Homo sapiens powstały w celu poznawania oraz przekształcania złożonych relacji otaczającego nas świata społecznego i przyrodniczego. W zakres tych relacji wchodzi również kształtowanie się stosunków pokrewieństwa, mechanizmy miłości i zdrady, o których traktuje książka Robina Dunbara.

 


 

Jej autor, profesor antropologii na uniwersytecie w Oksfordzie, znany jest z "liczby Dunbara", charakteryzującej maksymalny krąg około 150 relacji społecznych, tworzących przestrzeń społeczną człowieka. W centrum owego kręgu znajduje się około pięciu osób – krewnych i znajomych, z którymi pozostajemy w najbliższych związkach. Dlaczego zakres tych relacji jest ograniczony? Odpowiedź tkwi w procesach rozwoju mózgu kształtujących relacje interpersonalne pod dyktando ewolucji.

 

Chociaż w tytule książki akcentuje się miłość i zdradę (jako główne więzi łączące i rozdzielające ludzi), to w gruncie rzeczy praca poświęcona została szerszemu problemowi ewolucyjnych więzi społecznych i łączenia się w pary. Z procesami tymi wiążą się strategie poszukiwania partnerów życiowych i seksualnych oraz intensywności relacji emocjonalnych. Te stare uwarunkowania ewolucyjne nie są czymś przeszłym, mają bowiem swoje "echo" w preferencjach ujawnianych współcześnie. Dobrego przykładu dostarcza analiza treści ogłoszeń matrymonialnych. "Tutaj, w zaledwie paru słowach, poszukujący wypunktowują to, co mają do zaoferowania i wymieniają, czego pragną od idealnego towarzysza". Dunbar wspomina prof. Bogusława Pawłowskiego z Uniwersytetu Wrocławskiego, który wraz nim brał udział w analizach takich między innymi ogłoszeń w badaniach antropologicznych. Okazały się one bardzo ciekawym źródłem informacji o strategiach poszukiwania partnerów życiowych. Co zdumiewające, mężczyzn w Wielkiej Brytanii charakteryzowała niemal całkowita zgodność treści ich anonsów z naturalnym wzorcem płodności kobiet. W innych badaniach okazało się, że preferencje mężczyzn miały swoje obiektywne, acz ukryte przesłanki estetyczne związane ze znanym w antropologii ilorazem wąska talia/szerokie biodra, zbliżonym do wartości 0,7. Jak widać, ocena figury kobiety ma swoje głębsze ewolucyjne zdeterminowanie, będąc dobrym prognostykiem wagi niemowląt po urodzeniu. Ciekawe są interpretacje antropologów dotyczące różnic w preferencjach mężczyzn i kobiet, ukształtowania się cech wzajemnie przyciągających ku sobie obie płcie: "O ile sylwetka o linii ósemki przyciąga mężczyzn (…), o tyle kobiety nie mogą się oprzeć cylindrycznemu męskiemu torsowi, z szerokimi, muskularnymi ramionami". Tak więc z analiz tych wynika, że wzorce estetyczne figur męskich i kobiecych, warunkujące nasze oceny, służą nie tylko bezpośrednio doznawanej przyjemności dla oczu, lecz determinowane są przez siły biologicznego popędu.

No dobrze, ale… dlaczego się całujemy? Odpowiadając na to pytanie Dunbar całkowicie obdziera nas z romantyzmu, ganiąc nawet Zygmunta Freuda, który uznawał całowanie za reminiscencję z wczesnego okresu ssania matczynej piersi. Nic bardziej błędnego, stwierdza Dunbar, bo "całujemy się by sprawdzić stan zdrowia (z łatwością wyczuwamy cuchnący oddech i kwaśny posmak w ustach) i budowę genetyczną potencjalnego kochanka". Później autor dostrzega jednak w całowaniu się inne walory. Przypuszcza, że dla kobiet pocałunki to strategia budowania więzi społecznych, podczas gdy dla mężczyzn - jedynie środek do seksualnego pobudzenia partnerki. Na szczęście dodaje: "Mamy jedynie mgliste pojęcie o przebiegu tych procesów" , bo większość z nich rozgrywa się poza poziomem świadomości. Natura nie poddaje się więc łatwo analizom antropologów.

 

W książce Dunbara najciekawszy jest rozdział, w którym autor stara się odpowiedzieć na pytanie, czy jesteśmy monogamiczni ze względu na właściwości naszego mózgu. Trochę przypomina to kwestię, co było pierwsze - jajo, czy kura, ale jednocześnie uświadamia złożoność zagadnienia. Abtropolog dowodzi, że kosztowna monogamiczność zmuszała do wysiłku i zapobiegliwości, a więc stymulowała rozwój mózgu. System łączenia się w pary w celu spłodzenia potomstwa i opieki nad nim jest najbardziej kosztowny pod względem wysiłku poznawczego. Dunbar zaczyna od ptaków i podaje, że 85% gatunków ptaków łączy się w monogamiczne pary, aby sprostać trudnej, energochłonnej czynności karmienia i opieki nad pisklętami. Wymaga to budowania więzi, szerokiej współpracy, penetracji terytorium łownego, zmian w cyklu czuwanie, żerowanie itp. W sumie, jak wynika z ornitologicznych przykładów, monogamia, tak ściśle spleciona z poznawaniem i koniecznością współpracy, jest bardzo wyczerpująca. W tym kontekście znów pojawia się problem kryteriów wyboru partnera do grobowej deski, aby nie trafić na darmozjada, czy nieudacznika. Procesem owym rządzą wszak samolubne geny, trzeba się samochwalczo zaprezentować przed innymi, pomimo posiadanych ułomności, a jednocześnie dysponować "teorią umysłu" partnerów jako narzędziem wnikania w ich intencje, możliwości oszustwa i przewidywania różnych kierunków zachowania.

 

Nic dziwnego, że w toku swoich wywodów Dunbar korzysta z koncepcji "umysłu w zalotach" zaproponowanej przez Geofreya Millera (2009), dla którego tworzenie coraz silniejszych i "ciekawszych" więzi w parach jest ściśle związane z rozwojem języka. Miller wprowadził pojęcie "efektu Szecherezady", mistrzyni snucia ciekawych opowieści. Pary wiążą się coraz silniej dzięki temu, że zwalczają nudę, bowiem monotonia jest bardzo blisko… monogamii. Co ciekawe, w ogłoszeniach matrymonialnych kobiet i mężczyzn, poczucie humoru było bardzo często wymieniane nie tylko jako cecha własnego umysłu, ale też poszukiwanego u partnerów.

 

Z kwestią poczucia humoru wiąże się ściśle możliwość przewidywania ukrytych walorów tkwiących w umysłach potencjalnych partnerów. Nie chodzi zatem o sam humor, lecz o szerszy zakres dyspozycji psychicznych potencjalnego partnera. Rewelacyjnym rezultatem badań przedstawianym przez Dunbara jest wykrycie związku pomiędzy wielkością pewnego obszaru mózgu a zdolnością rozumienia stanów umysłu innych ludzi (partnerów). W grę wchodzi także rozumienie złożonych okresów warunkowych: "Przypuszczam, że myślisz, że zastanawiam się, czy chcesz…". Oczywiście tworzenie i przekształcanie takich "piętrowych" okresów warunkowych wymaga coraz większych mózgów. Antropolodzy dowodzą więc, że ewolucja doboru płciowego wykreowała nasze duże mózgi.

 

Czesław S. Nosal

"Nowe Książki" nr 2/2017