Pliki Cookies zapewniają sprawne funkcjonowanie tego portalu, czasami umieszczane są na urządzeniu użytkownika. Ustawienia cookies można zmienić w przeglądarce. Więcej o przetwarzaniu danych w polityce prywatności. Prosimy o wyrażenie zgody na cookies.

Tak, zgadzam się
Nie teraz
Copernicus Center Press
KATALOG

Filmy

Z autografem

Biografie

Etyka

Filozofia ekonomii

Filozofia nauki

Filozofia prawa

Historia filozofii

Kognitywistyka

Kosmologia

Lingwistyka

Logika

Matematyka

Nauka i religia

Nauki ewolucyjne

Michał Heller

Zagadnienia Filozoficzne w Nauce

Wydania kieszonkowe
Seria Piąty Wymiar
Książki po przejściach
Seria Nauka i Religia

"Gruba Promocja"

W podróż z nauką

"W Tym Miesiącu Polecamy"

Gratka dla Książkomaniaka

Mit neuronów lustrzanych - "Przekrój"

2017 - 01 - 12 / 13:08

Gdyby Gregory Hickok nie był wybitnym neurobiologiem, mógłby zrobić karierę w Kościele katolickim - jako advocatus diaboli podczas procesów kanonizacyjnych. W takim własnie duchu wypowiada się w tej książce. Przygląda się neuronom lustrzanym, czyli domniemanym świętym, i wykazuje, że choć są rzeczywiście bardzo interesujące, to otaczająca je dziś aura cudowności jest przesadzona.

 

Neurony lustrzane ro komórki w mózgu aktywujące się zarówno wtedy, kiedy wykonujemy jakąś czynność, jak i wówczas, gdy podobną czynność obserwujemy. Od czasu ich odkrycia w latach 90. zrobiły wielką karierę - niektórzy uważają, że są kluczowe dla mechanizmów rozumienia mowy, empatii, skłonności do uzależnień, autyzmu i mnóstwa innych problemow. Jak jednak wykazuje Gregory Hickok, z planów wyjaśnienia tych zagadnień za pomocą neuronów lustrzanych wyniknęło na razie niewiele prócz teoretycznych komplikacji.

 

Neurony lustrzane zostały odkryte przypadkowo. Potem przez kilka lat środowisko naukowe ignorowało je, aby nagle uczynić z nich neurobiologicznego mesjasza. Czczony przez kilkanaście lat zbawiciel nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Co będzie dalej? (ŁK)

 

"Przekrój" nr 1/2107